Jestem chory

Żyję i działam jak ten sparzony,
tysiące pomysłów wpada do głowy,
wykonać jednego nie jestem zdolny.

Jak się zachować w sklepie, czy w pracy,
jak z nieznajomym czy druhem drogim?
Nie wiem w ogóle, miotam się różnie,
brak zasad, spójności, dystansu, ogłady.

Dzień nowy – chaos niezaplanowany,
porządku szukam, myślę uważnie,
lecz ująć wszystkiego nie jestem w stanie,
bo jeśli w głowie dwie rzeczy rozważę,
trzy bardziej pilne całkiem zapomnę.

Do tego dzieją się rzeczy dziwne,
które się dzieją tak niespodzianie,
każdy ma swoje humory różne,
w tym się nie różnie, nie róbmy złudzeń.

Raz mi zdaję, że wszystko mogę,
innym z kolei ledwo się wlokę,
myślę czasem, że wszystko pojmuję,
by potem widzieć jak się myliłem,
często się modlę: „Boże Tobie wszystko!”,
za chwilę walczę z tym, co mi przysłał.

A jeśli chodzi o prawdy moralne,
brak filozofii, gdzie wszystko dokładnie,
ma miejsce swoje, niczym nie zachwiane,
gdzie jest hierarchia, porządek, harmonia,
by móc z niej sięgać, gasić żar ognia.

A zamiast tego mam wycinki z gazet,
trochę też znaczeń encyklopedycznych,
które ze sobą niczym nie związane,
stawiają trudności więcej niż wyników.
I jak tu wybrać, czym się kierować?

To jednak nie ważne, to wszystko drobnostki,
gorsze jest to, że świat jest skażony.
Stawia się w nim wszystko na głowie,
niewinnych mordują, morderców szczędzą,
ze zboczeń się chwalą, wstydu nie mają.
Czy dziw, że jestem samą nędzą?
Bo przecież żyję w tej patologii,
oddycham zgniłym powietrzem sprzeczności.

A jednak dano mi żyć w świecie chorym,
uznać to muszę, żem osłabiony.
Nie będę się wstydził, nie z mojej to zbrodni!
Nie będę się wstydził, bom nie zawinił,
że Rewolucja mnie trzyma za nogi.

Tym jednak ufniej patrzę w niebo złote,
które jest wielkie, bardzo dostojne,
niezmienne wcale, zawsze otwarte,
by tym co ważne, wzbogacać od nowa,
w tym jeszcze większa jest chwała Boża.

A zatem miłuję chorobę tę drogą,
która się każe zniżyć Najwyższemu,
by niczym kokosz pisklęta swoje,
ochraniać skrzydłem przed dziką przygodą.
Bym jeszcze bliżej miał Go przy sobie.


15 listopada 2022, w święto św. Ambrożego.